Uwielbiam ten moment w roku, gdy w górach robi się spokojniej, szlaki pustoszeją, a słońce wciąż w pełni!. To właśnie teraz zaczyna się moje ulubione „babie lato” – złota jesień, która daje drugie życie sezonowi.
Jeżdżę, póki można. Każdy dzień z taką pogodą to dar – sucha nawierzchnia, miękkie światło i to niesamowite powietrze, które pachnie lasem i liśćmi. Góry wyglądają cudnie, światło o zachodzie słońca maluje wszystko w odcieniach złota i pomarańczy.
Nie ma pośpiechu, nie ma presji – tylko rower, szum lasu i pełny chill.
Mam nadzieję, że ten sezon potrwa jak najdłużej, bo taka jesień mogłaby zostać na zawsze.